Indonezja – wycieczka 2 tygodnie na Bali,Gili i Lombok – relacja osobista.

Indonezja na mapie. Źródło: https://commons.wikimedia.org/wiki/Atlas_of_Indonesia#/media/File:LocationIndonesia.svg 26.05.2017

Indonezja

 

Indonezja – spontaniczne początki.

Większość moich biletów lotniczych w życiu kupiłem pod wpływem chwili okraszonej kroplą rumu. Tym razem było inaczej. Na maila dostałem wiadomość od Air Asia, że jako zarejestrowany członek Air Asia mam prawo do skorzystania z światowej promocji „gorące fotele” dzień przed wszystkimi niezarejestrowanymi. Ten mail przyszedł do mnie kilka dni wcześniej. Z Bianką kilka tygodni przed dotarciem maila wróciliśmy z Tajlandii. I zaczęło coś mnie drążyć od środka. Jakaś siła, która podsycała moją ciekawość co do kierunków i cen. „Rzuć okiem”-mówiła, „przecież nie musisz od razu kupować”. Wiedziałem, że te bilety z najlepszą ceną będą na loty z dużym wyprzedzeniem. Zdrowy rozsądek podpowiadał mi, że to zły pomysł bo z moim trybem życie nie jestem w stanie planować jakikolwiek wyjazd z takim wyprzedzeniem.

Kawa bez cukru i bilety na Lombok proszę!

Obudziłem się rano. To był weekend, chyba sobota. Wiem bo moja mama była w domu o 9 rano. Zrobiłem moją kawę z mlekiem bez cukru i leniwie usiadłem do starego laptopa. Następne co pamiętam to szaleńcze bieganie po mieszkaniu i własny krzyk: „Mamcia za rok zabieram Cię na 2 tygodnie na  BALI!!!”.

Wszyscy z moim tatą na czele pukali się w czoło. Przecież jeszcze wtedy nawet nie miałem biletów do Tajlandii…byłem jeszcze przed podpisaniem kontraktu. Nie miałem za dużo kasy. Nie miałem dokładnego planu, ale miałem bilety!!! Krabi→Kuala Lumpur, Kuala Lumpur→Lombok→Kuala Lumpur→Krabi. Krabi-Kuala oddzielnie i Kuala Lombok oddzielnie, czyli na różnych biletach:) Co oznacza że nie ma bata muszę zdążyć na przesiadkę na lotnisku w stolicy Malezji. Bilety były na rok do przodu na 3 osoby. Całkowity kosz to ok. 600 zł z małym groszem. Normalnie w tym terminie 3 miesiące przed wylotem zapłaciłbym ok. 3000 zł. Profit.

Od tamtego dnia układałem życie pod ten wyjazd. Musiałem zrobić tak aby Mamcia znalazła się w Tajlandii. Musiałem tak zorganizować sezon w Tajlandii aby pomiędzy 3, a 18 marca mieć z Bianką wolne w resorcie. Musiałem na to wszystko zarobić, musiałem zrobić dużo. I zrobiłem.

Indonezja-wycieczka 2 tygodnie na Bali,Gili i Lombok - relacja osobista.

Ten artykuł dedykuje mojej partnerce w podróży:Mamci-Krystynie Biegaj. Indonezja, Gili Meno 2016, autor: Tomasz Biegaj/wycieczka 2 tygodnie na Bali

Przygotowania – najlepszy plan, to jego brak!

Podczas jednej z tajskich kolacji tydzień przed planowanym wylotem siedziałem z mamcią i Bianką nad brzegiem morza i zajadałem się ichniejszym rosołem z nudlami. Telefon non stop wydzwaniał. Pracy miałem tyle, że praktycznie nie istniało dla mnie życie prywatne. Resort pełny turystów, pracownicy się kłócą i ganiają z maczetami. Policja imigracyjna co tydzień robi naloty i czeka na moje podknięcie. Jestem szefem resortu i bazy nurkowej w Tajlandii. No i tak wciągam ten makaron kiedy nagle Bianka uświadomiła mi, że za tydzień lecimy na Bali…byliśmy tak blisko, ale tak daleko.

Pierwsze co to plan, tzn. jego brak. Po wywiadzie wśród znajomych którzy już byli na Bali mniej więcej wiedziałem co i jak. Wiedziałem, że ląduję na wyspie Lombok która jest około 100km morzem od Bali. Wiedziałem, że Lombok to muzułmańska wyspa która jest dużo bardziej dzika i niezagospodarowana niż Bali, można powiedzieć, że Lombok to Bali tylko, że kilkadziesiąt lat wcześniej. Tak blisko, ale tak daleko.

Zanjomi powiedzieli co warto, a czego nie. Na szybko zarys planu był taki: dolatujemy na Lombok, śpimy noc w mieście Kuta Lombok. Następnie przedostajemy się promem na Bali, tam wynajmujemy taniego, starego, małego Suzuki Jimmy i zwiedzamy na własną rękę. Na koniec kilka dni na rajskich Gili i do domu. Bali to miała być nasza wisienka na torcie na azjatyckiej mapie zajebistych wysp na wypoczynek i zwiedzanie. No właśnie, miała być.

Co zabrać? Szczepienia? Wiza? Karta Sim? Waluta? LATARKA.

Co zabrać i zorganizować przed wyjazdem? My mieliśmy ciekawe zadanie bo max co mogliśmy zabrać to 7 kg plecak na osobę:) Dla mnie bomba, dziewczyny też sobie jakoś poradziły. Doświadczeni tym, że nie trzeba wozić w Azji tony rzeczy, a wszystko, nawet nerkę można kupić za grosze, spakowaliśmy w plecaki: ręczniki, stroje kąpielowe, maski fajki, aparaty foto, latarkę czołówkę na każdą osobę, żadnych kosmetyków, ciepłą bluzę, jakieś klapki, kilka t-shirtów i majtki na zmianę i nic więcej.

Walutę wymieniłem w bardzo dobrym kursie na lotnisku w Lombok, przelicznik znajdziecie w necie. Karta sim za grosze też na lotnisku. Szczepienia? Żadnych wymaganych, najlepiej to co w Polsce + WZW. Leki, zawsze coś na wszelki wypadek trzeba mieć. Wiza do Indonezji jest dla Polaków za darmo, ale na pewno nie na przejściu w Lombok, tam zapłąciłem około 30$ za wizę za osobę. Jeśli przekraczałbym granicę w tych miejscach nie zapłaciłbym ani zyla. W tych miejscach dostaniecie wizę turystyczną za friko na 30 dni:

  1. Soekarno Hatta International Airport, Jakarta
  2. Ngurah Rai International Airport, Denpasar, Bali
  3. Kuala Namu International Airport, Medan, North Sumatera
  4. Juanda International Airport, Surabaya, East Java
  5. Hang Nadim International Airport, Batam, Riau Islands
  6. Sri Bintan Pura Seaport, Bintan Island, Riau Islands
  7. Batam Center Seaport, Batam Island, Riau Islands
  8. Sekupang Seaport, Batam Island, Riau Islands
  9. Tanjung Uban Seaport, Bintan Island, Riau Islands

W sumie jeśli chodzi o przygotowania to tyle. Cieszyłem się jak dziecko, że uciekam na 2 tygodnie z Tajlandii z dwiema kobietami które kocham. Ciekawostka: nie mieliśmy żadnego elektronicznego, ani papierowego przewodnika, tylko mapę darmową z lotniska. Przez cały wyjazd:)

Indonezja-wycieczka 2 tygodnie na Bali,Gili i Lombok - relacja osobista.

Wycieczka 2 tygodnie na Bali. Mniej więcej tak wyglądała moja mapa po Bali i Lombok…

Chwila grozy przed wylotem i pierwsza noc na Lombok.

Nie przespałem całej nocy przed wylotem. Spędziliśmy ją w bardzo dobrym hotelu w Krabi niedaleko do lotniska. Wieczorem kiedy położyliśmy się do łóżka włączyłem tajską tv gdzie przypadkiem wpadłem na serwis informacyjny. Moje zainteresowanie wśród ich wiadomości wzbudził krzyk dziennikarza machanie rękami przy jakiejś mapie gdzie była zaznaczona stolica Indonezji-Dżakarta i dużo czerwonych kręgów na około Jawy na niebieskim tle. Nieee to nie możliwe żeby właśnie tam było jakieś trzęsienie ziemi=tsunami.

Sprawdzałem co kilka minut zaktualizowane wiadomości na temat silnego trzęsienia ziemi, które wystąpiło niebezpiecznie blisko do Jawy. W obszarze zagrożonym była Jawa, Bali, Lombok…. Kurwa mać! Naprawdę!!?? Nic nie powiedziałem dziewczynom, one spały, a ja patrzyłem w telefon. Postanowiłem, że jeśli nie zniosą do rana anty-tsunami alarmu to nigdzie nie lecimy. Znieśli 3 godziny przed wylotem… niby ufff, ale przez pierwsze dni non stop ogarniałem okolicę gdzie by tu uciekać jakby co. Już kiedyś przeżyłem jeden alarm przeciwko tsunami w Tajlandii. Nie polecam.

Sama podróż bezproblemowa, przesiadka w Kuala. Na szczęście okazało się, że pomimo podróży na dwóch oddzielnych biletach nie musimy wychodzić z hali wylotów przez bramki bezpieczeństwa i wizy. Było to możliwe dzięki temu, że nie mieliśmy rejestrowanego bagażu. Samo lotnisko, jak lotnisko, samoloty, restauracje, kantory… nic nadzwyczajnego.

Blondynka wśród brodaczy.

Lot na Lombok to było piękne przeżycie. Widok z 10 km na małe rajskie wysepki i duże wulkaniczne wyspy przy zachodzie słońca to prawdziwa gratka dla wielbicieli piękna natury z góry. Myślałem, że samolot będzie pełny turystów. Myliłem się. Na ponad 100 osób razem z nami było tylko kilkoro turystów. Reszta to muzułmanie z długimi brodami i muzułmanki w burkach. To my byliśmy dla nich wydarzeniem i zagadką. Kilkoro śniadych jegomości patrzyło na nas z prawdziwą lubieżnością i wrogością. Do tego stopnia, że Bianka przebrała się w strój od stóp do głów zakrywający ciało. Smaczku dodała sytuacja kiedy kilku policjantów wpadło przed naszą bramkę i dwóch z nich zawinęli przymusowo na spacer. Trochę mi ulżyło. Po tylu latach w muzułmańskim regionie powinienem się przyzwyczaić, ale jakoś nie potrafię.

Lombok – wyspa wiocha, czego więcej chcieć?

Po wylądowaniu, opłaceniu wizy turystycznej na 30 dni i przejściu kontroli  kupiłem za kilka pln kartę sim. Wymieniłem kasę. Po wyjściu przed lotnisko oczywiście jak ZAWSZE, rzucił się na nas żądny kasy białych frajerów-tłum taksówkarzy. Dobrze wiem jak w takich sytuacjach sobie radzić-nie, nie, nie, nie potrzebuje. Odchodzę kawałek od lotniska, łapię przypadkowego zrezygnowanego Mietka i się z nim targuję. Nigdy nie zakładam, że Mietek pomimo swoich zapewnień wie gdzie jest mój hotel więc nawigacja google w telefonie śmiga od startu:)

Hotel to dużo powiedziane. Budżet mieliśmy bardzo okrojony więc przez booking zarezerwowałem

pokój tani, ale z dobrymi ocenami. Droga do miasta(wioski) w którym postanowiliśmy spać była ciekawa. Zero życia po drodze, zero latarni. Pojedyncze domy. Po dojechaniu do Kuta Lombok okazało się, że nasz nocleg jest delikatnie z boku i jest to pokój u lokalnego rolasa, który zorganizował u siebie noclegi.

 

Indonezja-wycieczka 2 tygodnie na Bali,Gili i Lombok - relacja osobista.A

Wycieczka 2 tygodnie na Bali. Kierunkowskaz do naszego noclegu na Lombok. Zacnie. Indonezja 2016, autor: Bianka Czykier-Biegaj

 

Wybraliśmy ciekawe miejsce na nocleg…

Okolica w nocy wyglądała…strasznie. W samym homestayu czuliśmy się bardzo domowo. Bardzo. Prysznic nie działał, kibel był na szczęście normalny, grzyb na ścianach, brak wifi, niepierwszej świeżości pościel, ale czuliśmy się bardzo dobrze, Przygoda!!!! Nazwa tegoż przybytku to „Diyah Home Stay”, za 3 osoby za noc, z pysznym śniadaniem złożonym z naleśników z kokosem to ok 40pln♥. Kilkadziesiąt metrów dalej znaleźliśmy jedyną knajpkę, jak się okazało jedną z lepszych w jakich jedliśmy podczas całego pobytu. Bo niestety nasza prawda i osobiste przekonanie na temat kuchni stricte balijskiej i indonezyjskiej jest jedno: ta kuchnia ssie.

Po przespanej nocy poszliśmy na spacer na plażę. Podobno byliśmy w turystycznym miejscu Lombok. Ok po sezonie, ale powiem wam tak. Lombok totalnie nie jest turystyczny. Oprócz nasz w całej miejscowości nie było NIKOGO. Żadnych dużych hoteli, knajp itd.. tylko my i kilka lokalnych kobiet, które próbowały nam wcisnąć sari(materiał-chusta do zakryci nóg, szczególnie przydatna w świątyniach). Oczywiście kupiliśmy tylko po kokosie i coś tam z kobietami porozmawialiśmy. Dziewczyny są muzułmankami i sporym wydarzeniem dla nich był fakt, że moja mama i moja żona piją ze mną piwo… były tym na tyle poruszone, że musieliśmy opuścić lokal.

Indonezja-wycieczka 2 tygodnie na Bali,Gili i Lombok - relacja osobista.

Wycieczka 2 tygodnie na Bali. Pogawędka z miejscowymi kobietami-muzułmankami. Indonezja, Lombok 2016, autor: Tomasz Biegaj

Kuta Lombok⇒Padang Bai PRZEPRAWA PROMOWA

Kuta Lombok to typowa wioska surferska. Świadczą o tym nazwy noclegowni i knajp w centrum wioski. Surferzy z całego świata przyjeżdżają poskromić miejscowe fale. Sama wioska i plaża nie porywają urodą kurortu. Jest egzotycznie i miłośnicy natury nieskażonej zapiekankami i goframi polubią ten klimat. Sama plaża jest duża, z grubym, żółtym, zapadającym się piachem. Chodzenie po niej jest trudne, pływanie w morzu może być niebezpieczne ze względu na fale i trudności z wyjściem z wody.

Po spacerze i konsultacjach z właścicielem naszego Hiltona ogarnęliśmy podwózkę do portu w Lembar. Tam za kilka złotych na osobę kupiliśmy bilety na prom do Padang Bai na Bali. Prom duży, powolny, ale w miarę kulturalny-pływa co lilka godzin przez całą dobę. My znaleźliśmy miejscówkę na dużej ławce na rufie. Piękne widoki. Toaleta była więc super. Po jakiś 5 godzinach dotarliśmy do Bali o zachodzie słońca. Baja. Link do promów: http://lombok-network.com/ferry_tarrif.htm

Indonezja-wycieczka 2 tygodnie na Bali,Gili i Lombok - relacja osobista.

Wycieczka 2 tygodnie na Bali. Terminal promowy Lombok. Indonezja 2016,autor: Tomasz Biegaj

Padang Bai – pierwsze smaki Bali. Słodko – gorzki.

Dotarliśmy do tej miejscowości portowej po zmroku. Nie mieliśmy rezerwacji na nocleg więc zwiedzaliśmy miasto po zmroku w poszukiwaniu noclegu. No i tu pierwsza duża różnica jaka wpadła mi w oko w porównaniu do Tajlandii. Śmieci na ulicy, oświetlenie tych ulic i poczucie bezpieczeństwa. Jedyne czego nie brakowało to śmieci. Były ich całe góry-wszędzie… Po jakiejś godzinie chodzenia i negocjacji znaleźliśmy super pokój. Ok był bez okna, ale z klimatyzacją, ciepłą wodą i PRZEWYGODNYM łóżkiem. Kolonie mrówek to żaden problem:) No i cena była bardzo przyjemna za 3 osoby ze śniadaniem ok 100 pln co okazało się normą na całym Bali za 3 osoby ze śniadaniem. Z tym, że standard zawsze był różny.

Pierwsze co zrobiliśmy po śniadaniu to oczywiście spacer po miasteczku w poszukiwaniu rajskiej plaży do zasłużonego odpoczynku po męczącej podróży. Skoro jesteśmy na rajskiej Bali to nie powinno być z tym problemu.

Pierwsze co rzuciło nam się w oczy to na pewno inna niż tajska kultura co jest oczywiste. Balijczycy znają angielski. Wszystko ma plusy i minus. Plus, że się dogadasz, minus- non stop Cię zaczepiają i na coś namawiają, prawie w stylu „majfriend”.

Indonezja-wycieczka 2 tygodnie na Bali,Gili i Lombok - relacja osobista.

Wycieczka 2 tygodnie na Bali. Plaża w Padang Bai-Bali. White sand beach, 2016 autor: Bianka Czykier-Biegaj

Plaże w Padang Bai – jedna ładna, która?

Tajowie praktycznie w ogóle tego nie robią, bo nie znają angielskiego♥. Poziom czystości ulic… no syf. Ok przyznaję, że w Azji, Tajlandii jest jego inne pojęcie, ale np. Tajowie jednak potrafią zadbać mniej więcej o swoje okolice. Balijczycy nie. Góry śmieci przy domach to norma. Nie złomu itd. tylko odpadków z jedzenia, kibla itd. No  sorry taki klimat. Mijając takie niespodzianki i lokalne ciekawe zabudowania (architektura balijska JEST wyjątkowa), dzięki pomocy lokalsów znaleźliśmy interesującą nas jedną z dwóch plaż. Mianowicie „White Sand Beach”. Powiem wam tak… W skali wszystkich plaż Bali jest piękna. Bardzo mała, urocza, biały jak mąka piasek. Da radę pływać lub snorklować [pływać w abc(maska, fajka, płetwy)] wśród koralowców. Są dwa bary gdzie można się za normalną cenę posilić, napić lub pożyczyć maskę i płetwy.

Jedyny minus to to że tuż za skałami ze strony północnej jest port. Port do którego co rusz wpływa jakiś duży statek. Statki wcale nie są ciche więc czujesz się jakbyś był na zmianie w stoczni. Kiedy już włożysz głowę do wody to na samym początku ujrzysz piękne dno całe w śmieciach-butelki, papierki,pety-wszystko. Im dalej od brzegu i portu tym czyściej. Na szczęście dobra pogoda i piękna woda nadrobiły te małe historie śmieciowe. Muszę też wspomnieć o drodze prowadzącej przez krzaki na plażę, a może lepiej pokażę:

 

Indonezja-wycieczka 2 tygodnie na Bali,Gili i Lombok - relacja osobista.

Wycieczka 2 tygodnie na Bali. Plaża w Padang Bai-Bali. White Sand Veach-dojście, 2016 autor: Tomek Biegaj

 

Padang Bai i kuchnia balijska – nie rozsmakowaliśmy się.

Po pływaniu, opalaniu i wypiciu kokosa wyruszyliśmy na nasz pierwszy obiad do typowej balijskiej-indonezyjskiej lokalnej knajpy. Przynajmniej takie mieliśmy wyobrażenie. W większości miejsc w Azji w których byliśmy uliczne knajpki z szybkim dobrym lokalnym jedzeniem serwowanym na ulicy, na plastikach w warunkach anty sanepidowskich to była norma. Nie na Bali. Od razu opiszę kuchnię balijską, którą poznałem przez 2 tygodnie-ryż,k, kokos, kawałek suchego kurczaka, makaron z zupek chińskich. Wszystko bez smaku…mdłe, monotonne do tego stopnia że większość knajp reklamuje się zagranicznym żarciem, najczęściej , a jak żeby inaczej: pizza, burger, tajskie, MEKSYKAŃSKIE, chińskie i wiele innych tylko nie lokalne.

My twardo odrzucaliśmy przez pierwszy tydzień takie przybytki i wchodziliśmy tylko tam gdzie w menu była choćby krótka część z balisjkim jedzeniem. Kilka razy udało nam się zjeść coś dobrego, większość jednak była bardzo nijaka. Nawet nie pamięta nazw, na pewno spróbowaliśmy większość. Oczywiście ktoś inny może powiedzieć, że pieprzymy głupoty, że się nie zagłębiliśmy w Bali w ich kuchnie bal bla bla. Każdy ma inne gusta. Kiedy przyjechałem do Tajlandii, Nepalu czy Kambodży moje kubki smakowe zalały się orgazmem. Na Bali ni hu hu. Ciekawostka, którą później opiszę – najlepszą knajpę w której jedliśmy w Indonezji prowadzi małżeństwo z Kętrzyna!!!

Uwaga, w restauracjach często trzeba doliczyć 10-20% serwisu do ceny finalnej.

Zjedliśmy w jednej z turystycznych restauracji bo w sumie innych nie było. Przed zapadnięciem wzroku wybraliśmy się na drugą „rajską” plażę polecaną przez lokalsów-„Blue Lagoon Beach”. Aby do niej dojść trzeba przejść pasaż portowo-hotelowy do końca mijając cmentarz-śmietnik. Jak zaczyna się górka idziemy w lewo, mijamy bunkro-resorty, pod górkę i po schodkach w dół. Pierwsze co nas uderzyło to niesamowity odór rozkładającej się padliny. Zdarza się w naturze więc nie narzekamy. Dopiero widok totalnie zapuszczonej plaży pełnej śmieci trochę nas zdziwił. Tym bardziej, że na skałach tej plaży był resort i myślałem, że jego włodarze robią wszystko aby utrzymać czystość tego miejsca. Niestety nie. Dziewczyny rozłożyły się na piasku, a ja wskoczyłem do wody i ujrzałem przecudowny widok-dywan z koralowców. który nie miał końca. Wszytko w miarę płytko, dużo ryb-bajka. Już wiem czym zdobędzie mnie Bali.

Piwo Bintang – prawie jak Tyskie.

W spożywczaku kupiliśmy jakieś owoce i piwo Bintang-normalne w smaku jasne piwo, które gasiło idealnie nasze pragnienie w tropikach. Przedłużyliśmy pobyt w Padang Bai o jeden dzień, aby na spokojnie ogarnąć auto i mniej więcej plan wycieczki. Chodziłem po różnych biurach turystycznych i próbowałem ogarnąć małe 4×4 autko. Cena to ok. 40$ za dzień+ paliwo+stracony czas na błądzenie, a jest gdzie bo powiem wam, że nawigowanie po wąskiej pajęczynie drogowej na Bali to masakra. Szczególnie, że trafiliśmy na obchody ich nowego roku. Po za tym nie miałem międzynarodowego prawa jazdy, a bez tego za każdym kiedy złapie na policja musiałbym zapłacić sporą łapę. Do tego wszystkiego dochodzi brak ubezpieczenia w przypadku jakiekolwiek stłuczki.

Postanowiłem, że porównam ofertę wynajęcia auta z wynajęciem Pana lokalsa, który by był naszym przewodnikiem i taksówką. Pierwsze miejsce  czyli nasz hotel okazało się najlepsze. Dogadałem się synem właściciela naszego hotelu na 4 dniowy tour po środkowym i północnym Bali po miejscach „must see” i tych mniej odwiedzanych spontanicznie po drodze przez nas wybranych. Pan zaproponował za dzień jego pracy z autem, paliwem jego noclegiem i wyżywieniem 60$/dzień więc poszliśmy na łatwiznę i zaufaliśmy panu. W końcu to wakacje!

Kilkudniowa objazdówka po wyspie – kilka wskazówek co, jak, z kim i gdzie?

Ten tekst piszę pół roku po wizycie na Bali więc nie potrafię nazwać i określić dokładnie każdego naszego przystanku, widzianej świątyni czy plaż. Zostawiam to każdemu odkrywcy do samoogarnięcia. Za to z przyjemnością opiszę główne atrakcje i miejsca, które szczególnie mi się spodobały lub nie. Sam widok mijanych wiosek i ludzi już jest dosyć ciekawy i egzotyczny. Balijczycy to lud kulturowo i religijnie zbliżony do hinduistów, którzy przybyli tu wieki temu i zaszczepili swoje wierzenia. Przez wiele lat wyspiarze opierali się napływowi muzułmanów i pielęgnowali swoje tradycje podczas czasów kiedy na wyspie rządzili kolonizatorzy z Holandii.

Każdy nawet najmniejszy balijski dom to miniatura dużych świątyń. Ilość architektonicznych szczegułów i posążków bóstw jest ogromna. Szkoda tylko, że na ulicach nie sprzątają. Na samym początku podróży trafiliśmy do dwóch pięknych balijskich świątyń gdzie trwały przygotowania do obchodów Nowego Roku. Lokalsi ubrani na biało pogrążeni w śpiewie noszący na platformach smoki i różnego rodzaju potwory to ciekawy widok. Wszystko w rytmie melodyjnej, hipnotyzującej balijskiej muzyki.

Indonezja-wycieczka 2 tygodnie na Bali,Gili i Lombok - relacja osobista.

Wycieczka 2 tygodnie na Bali. Obchody balijskiego Nowego Roku, 2016, autor:Bianka Czykier-Biegaj

Oczywiście każda świątynia, park, wodospad, to oddzielny bilet. Nie są to góry złota, ale sumując wszystkie wychodzi niezła sumka na osobę. Kolejny punkt widowiska to wodospad „Tegenungan Waterfall”. Z daleka i bliska robił wrażenie. Nie spektakularne, ale w tych okolicznościach natury to warte odwiedzenia miejsce, szczególnie, że kąpiel w jego wodach jest bardzo orzeźwiająca.

Indonezja-wycieczka 2 tygodnie na Bali,Gili i Lombok - relacja osobista.

Wycieczka 2 tygodnie na Bali. Wodospad Tegenungan. Bali 2016, autor: Bianka Czykier-Biegaj

Kawę z dupy raz proszę!

W początkowej trasie już dowiedziałem się czemu mój kierowca jest taki tani. Od początku próbował układać trasę tak aby wozić nas po znajomych sklepach gdzie możemy coś kupić, a on będzie miał z tego prowizję. W takiej sytuacji pozostaje tylko jedno i to właśnie tylko zrobiłem: postawienie sprawy jasno czyli wyjaśnienie panu, że może nas wozić po tych sklepach, ale i tak nic nie kupimy więc albo zluzuje i będzie wozić nas tam gdzie chcemy, albo szukamy kogoś innego.

Konsensus był taki, że on zluzuje i zrobi nam taką indywidualną, ale my zgodzimy odwiedzić kilka sklepów jego znajomych, tak po prostu żeby mógł się z nami pokazać i ma to gdzieś czy coś kupimy. Po takiej umowie ruszyliśmy w drogę i odwiedziliśmy pierwszy ze sklepów-hodowli. Kawa Luwak słyszeliście? Jedna z najdroższych, jeśli nie najdroższa z  kaw na świecie (nawet ponad 1000€ za kg). Oficjalnie ma wysublimowany głęboki smak. Czemu go zawdzięcza? Posłużę się artykułem z wikipedii, abyście to zrozumieli:

Najdroższa kawa na świecie…

” Kopi luwak, kawa luwak – gatunek kawy pochodzący z południowo-wschodniej Azji, wytwarzany z ziaren kawy, które wydobywane są z odchodów zwierzęcia z rodziny łaszowatych, łaskuna muzanga (Paradoxurus hermaphroditus), nazywanego popularnie cywetą, a lokalnie luwak.

Łaskun chętnie zjada owoce kawowca, ale nie trawi jego nasion, a jedynie miąższ. Po nadtrawieniu przez enzymy trawienne i lekkim sfermentowaniu przez bakterie produkujące kwas mlekowy ziarna przechodzą przez przewód pokarmowy i są wydalane. Zwierzę zjada tylko najlepsze owoce, a przez przejście przez przewód pokarmowy łaskuna ziarna kawy tracą gorzki smak i kawa z nich wytwarzana zyskuje nowy, łagodny aromat. Po oczyszczeniu kawę przetwarza się w typowy sposób. Ten gatunek zbierany jest przez ludność z wysp indonezyjskich (Sumatra, Jawa, Celebes), a w mniejszym stopniu z Filipin i Wietnamu.

Wysoka cena skupu skłania mieszkańców tych terenów do łowienia łaskunów i karmienia ich owocami kawy dla łatwego uzyskania znacznych ilości tego gatunku kawy. Zwierzęta są trzymane w ciasnych klatkach a ich śmiertelność jest bardzo wysoka. Dlatego produkcja tego gatunku kawy była wielokrotnie krytykowana jako nieetyczna.

Kopi luwak jest najdroższą kawą na świecie – kilogram kosztuje około tysiąca euro. Wynika to z faktu, że światowe „zbiory” tego gatunku kawy wynoszą zaledwie 300-400 kg rocznie. Głównymi konsumentami są Stany Zjednoczone i Japonia, chociaż staje się dostępna też w innych krajach, w tym także w Polsce.”

Oczywiście spróbowaliśmy. Normalna kawa. Piliśmy lepsze. Jesteśmy lekko zdziwieni tymi zachwytami bo uważamy się za kawoszy i pijamy ją w każdym zakątku Azj i Europy, a kawa z odbytu jakiegoś kota nie wywołała w nas orgazmu. W ogóle. W zajeździe, hodowli kaworobów zapłaciliśmy tylko za filiżankę tejże kawy, nie kupiliśmy nic więcej i pojechaliśmy dalej.

Ubud, stolica artystycznej komercji.

Ubud. W drodze do miasta z filmu ” jedz pij i coś tam” czytaliśmy, że jest to artystyczna kolebka Bali. Ubud zlokalizowane jest w centralno-wschodniej części wyspy. Pierwsze co zrobiliśmy to spacer po lesie małp. Piękna architektura krajobrazu. Starzy mieszkańcy tego miasta umiejętnie wkomponowali mostki, ścieżki, świątynie w dżungle. Na prawdę warto! Do tegowszędobylskie Makaki, które momentami są agresywne w wyszarpnięciu pożywienia.

Indonezja-wycieczka 2 tygodnie na Bali,Gili i Lombok - relacja osobista.

Małpy zaglądają wszędzie w poszukiwaniu jedzenia. Ubud, Indonezja 2016, autor: Bianka Czykier-Biegaj

 

Nowi mieszkańcy miasta zamienili jego główną część w centrum handlowe na powietrzu. Nie mówię tu o straganach tylko o dobrze nam znanych sklepach z klimą z pięknymi ekspozycjami za witryną. Marki z całego świata najbardziej fancy i nie tylko. Restauracje tylko włoskie, meksykańskie, amerykańskie. Cudem znaleźliśmy balijską, ale niestety i tak skończyliśmy na tapasie w knajpie hiszpańskiej żeby dojeść po indonezyjskiej uczcie… Ogólnie Ubud to typowa turystyczna wiocha, nie mam nic przeciwko gdyby większość napotkanych po drodze osób nie zachwalała jej wyjątkowości. Ja jej nie znalazłem, a naprawdę szukałem.

 

Indonezja-wycieczka 2 tygodnie na Bali,Gili i Lombok - relacja osobista.

Wycieczka 2 tygodnie na Bali. Mostek w małpim lesie w Ubut. Bali 2016, autor: Tomasz Biegaj

Jakieś źródła, wulkany i piękne pola ryżowe. O tym jak chłop wywiózł nas w pole.

Gorące źródła. JA PIE#$%^E! Pojechaliśmy w pod wulkan do gorących źródeł gdzie miały być piękne baseny i relaks. Może wielbiciele socrealizmu byliby wniebowzięci ale dla nas ogromna wylewka betonowa obok jeziora pod wulkanem to żadna przyjemność. Totalny szajs!! Bilet wstępu za jakieś chore pieniądze, sporo ludzi i sam beton! wszystko zalane betonem!!! Po rzuceniu okiem na wszystkie te luksusy obróciliśmy się na pięcie i poprosiliśmy kierowcę i podwózkę na pola zalane zastygniętą magmą, które widzieliśmy po drodze. I wiecie co??? Spacer tam był dużo przyjemniejszy od wylegiwania się na betonie. Tak mi się wydaje.

Indonezja-wycieczka 2 tygodnie na Bali,Gili i Lombok - relacja osobista.

Wycieczka 2 tygodnie na Bali. Spacer pod wulkanem i magmowych łąkach. Bali 2016, autor:Bianka Czykier-Biegaj

Pola ryżowe – akurat te ładne jak z widokówki.

W drodze z Ubud naszym pierwszym stopem były pokazowe tarasy uprawy ryżu. Takie pola co to nie przynoszą dochodu z samego ryżu, a z kasy wyciąganej od turystów. I wiecie co??? Cieszę się z każdej rupii wydanej tam. Byliśmy tam bardzo rano bo ok 8-9 kiedy nie było tłumów selfie turystów takich jak my. Słońce już było dosyć wysoko bez ani jednej przysłaniającej chmurki. Widok z góry na tą dolinę był po prostu magiczny. Zielone poletka oddzielone małymi kanalikami w idylycznym sąsiedztwie palm kokosowych. Oczywiście za wstęp hajsy. W drodze na górkę

po drugiej stronie wzniesienia są z 3 „kasy biletowe” gdzie naciągają na przymusowe datki na utrzymanie tarasów. Po pierwszej już nic nie płaciłem i szedłem dalej pomimo oburzenia dozorców. Mogę być dymany, ale do pewnej granicy wytrzymałości mojego tyłka.

Indonezja-wycieczka 2 tygodnie na Bali,Gili i Lombok - relacja osobista.

Wycieczka 2 tygodnie na Bali. Tarasy ryżowe obok Ubud. Bali 2016, autor zdjęcia Bianka Czykier-Biegaj

Spotkaliśmy starszą babulkę balijkę w ładnym kapeluszu i tymi wiadrami na patyku. Sama z siebie zaproponowała zdjęcie… rozumiecie??? Ja od razu zrozumiałem o co tu chodzi, moje towarzyszki nie, ale nie wyprowadzałem ich z błędu i po foceniu kiedy już sięgałem po portfel Pani balijka już krzyczała MONEY MY FRJEN!! Dałem jej jakąś sumę, a ona obrażona zażądała 2x tyle. Kurde w przeliczeniu na pln dałem jej z 20 zł, za minutę pozowania nie dam jej 40 pln więc zrobiłem minę orangutana, pani zmiękła i poszła dalej obciągać z kasy szwedów i ruskich…

Podczas tego spaceru poznaliśmy jeszcze kilkoro takich jegomości, ale grzecznie odmawialiśmy. Na Bali jest bardzo dużo pól uprawnych, ale trzeba przyznać, że te są przygotowane perfekcyjnie pod turystów.

Indonezja-wycieczka 2 tygodnie na Bali,Gili i Lombok - relacja osobista.

Wycieczka 2 tygodnie na Bali. Tarasy ryżowe obok Ubud. Bali 2016, autor zdjęcia Bianka Czykier-Biegaj

Przygodne jedzenie – wybrzydzanie się opłaca.

Gdzieś w tak zwanym międzyczasie nasz kumaty kierowca zawiózł nas na obiad. Na sam szczyt jakiejś góry z pięknym widokiem na wulkan. Restauracja w stylu późny gierek z klimatem Bali, z dużym tarasem widokowym. Na parkingu dziesiątki aut takich jak nasze i małych autobusów z wycieczkami zorganizowanymi.  Po wejściu do środka od razu odepchnął nas zapach i klimat. Było pełno byle jakiego żarcia podanego w europejskim stylu bufetowym. Cena? Myślę, że u Amaro byłoby za to samo tylko trochę drożej. Po dokładnym wypytaniu kelnerki obliczyliśmy, że za 3 osoby + po piwie na głowę wyjdzie nam uwaga… ok. 260 pln. NIE MAM URWA PYTAŃ.

Wyszliśmy z lokalu, już nie liczyliśmy na pomoc kierowcy i poszliśmy do jedynej innej knajpy w okolicy.Ogólnie wyglądała jak dziura. Wystrój jakikolwiek, znudzone kelnerki w środku, kilka stolików i pałaszująca rybę chińska parka. Stwierdziliśmy, że zaryzykujemy weźmiemy po kawie po jednym daniu, jak będzie nie zjadliwe to wytrzymamy do wieczora jakoś. Usiedliśmy na ich skromnym balkoniku. Na stół wjechały 3 różne dania, 2 z kurczakiem i 1 wege. Powiem wam tak. Nigdy wcześniej i nigdy później nie jadłem lepszych balijskich dań. Doprawione, aromatyczne, dobrze wygotowane. Bajka, musiałem domawiać bo tak mi smakowało. Rachunek? 3 kawy, 4 dania, 3 piwa, woda i napiwek: około 70-80pln, profit??? Jak cholera!

Indonezja-wycieczka 2 tygodnie na Bali,Gili i Lombok - relacja osobista.

Wycieczka 2 tygodnie na Bali. Niestety nie zdążyłem zrobić zdjęć jedzenia bo zjadłem. Bali 2016, autor:Bianka Czykier-Biegaj

Świątynia Matka –  Pura Besakih – świątynia naciągaczy.

Na Bali przyjechaliśmy po za wysokim sezonem turystycznym. Tzn. tu jest zawsze dożo ludzi, ale w marcu nie ma tłumów. Wszyscy straszyli nas pogodą, a jednak nie padło praktycznie w ogóle. Szkoda. W dniu odwiedzin świątyni matki mogło padać, może byśmy tam nie pojechali…

Nie było tak źle, sama świątynia jest klimatyczna, urokliwie położona i spora jak na warunki balijskie. Niestety skala naciągania na hajs jest jak na Bali ogromna. Przed wizytą w tym miejscu zdarzało się, że ludzi nas nagabywali, ale to miejsce to istny arabski stragan x 1000. Zaczyna się od samego początku, czyli parkingu. Nasz koleżka w końcu nas polubił i ostrzegł nas, że tu rządzą źli ludzie i będą chcieli nas okraść na pieniądze. On załatwił opłatę za parking. Powiedział gdzie kupić bilety i kogo nie słuchać.

Już na samym początku zaczepiają nas goście-pod budką z biletami-którzy wmawiają nam, że bez przewodnika nie można wejść. Ja mówię że mam bilet i można! On mówi, że nie i pyta się ska jesteśmy. Ja nie odpowiadam. On do nas,że na pewno z Rosji, a jego kolega mówi po rosyjsku i nas oprowadzi. Na to ja, że my z Polski i ” NO SPEAK ENGLISH, NO UNDERSTAND”. I ten tajski styl komunikacji zapewnił nam na jakiś czas spokój.

Karteczkowe napastowanie i ceny z kosmosu.

Nerwowa sytuacja przydarzyła się nam przed wejściem do głównych świątyń. Jakz awsze na Bali były tam czegoś obchody. Kiedy tylko próbowaliśmy wejść to podbiegał do nas jakiś gość machał rękami i krzyczał, że nie wolno. Ok. rozumiem, że głównymi schodami nie wejdę tam gdzie ludzie się modlą, ale po bokach były schody które prowadziły do innych części kompleksu. Większość turystów dawała się nabrać i korzystała z możliwości wejścia z jednym z tych krzyczących „przewodników”. PO chwili rozkminy zobaczyłem małą grupę ludzi która wchodziła po schodach pomimo wpadających w spazmy Indonezyjczyków. Byli to Polacy♥ Spytałem się ich o co chodzi, a oni rzeczowo mi wyjaśnili, że ci goście to oszuści i trzeba ich olewać totalnie, nic nam nie robią. Tak też zrobiliśmy!

Świątynie ładne i widok ciekawy. Poczytaliśmy o ich historii i podziwialiśmy naturę z oddali. Niestety kulminacją masakry ludzkiej były gromady małych dzieci. Bianka na widok cierpiących ludzi jest w stanie wszystko im oddać zalewając się przy tym łzami. Te dzieci nie wyglądały na cierpiące. Te biedne dzieci były wytresowane na wyciągaczy hajsu od białych. Niby sprzedawały pocztówki. Płakały, mówiły że są głodne, rzucały się na nas. Tzn. na dziewczyny bo po mnie widziały, że nie mają szans. Na początku Bianka mówiła choć kupimy te kartki za te kilka $. Na szczęście nie dałem się namówić i uświadomiłem, Biance, że to tylko gra, że kiedy się odwracają to przestają płakać i śmieją się w niebogłosy. Z ciekawości poszliśmy za nimi i wiedzieliśmy jak biegną z hajsami do rodziców leżących przy swoich domach tuż przy świątyni. Nie widzieliśmy tam ubóstwa. Zmieszało nas to bardzo.

Indonezja-wycieczka 2 tygodnie na Bali,Gili i Lombok - relacja osobista.

Wycieczka 2 tygodnie na Bali. Wejście główne do świątyni Matki na Bali. 2016, autor: Bianka Czykier-Biegaj

Tulamben-CIEMNOŚĆ WIDZĘ, CIEMNOŚĆ.

Po kolejnych kilku świątyniach przetransportowaliśmy się do miejscowości Tulamben na północnym-wschodzie. Wybór kierowaliśmy chęcią zanurkowania na wraku USAT LIBERTY. Dotarliśmy późnym wieczorem. Wybraliśmy lokalną bazę nurkową z małym, tanim, pustym resortem tuż przy plaży.

Po zmroku poszliśmy na małe zakupy i kolację. Ku naszemu zdziwieniu oprócz więzień-resortów nie ma tam nic. Tzn.nie oczekiwałem wodotrysków, ale próżno znaleźć cokolwiek bo jest ciemno jak w dupie. Zero światła, zera chodnika, a samochody mijają Cie jak poje@#$%. Ok. powiecie ale z niego wygodny gość, słaby podróżnik. Ja powiem, że ze mnie taki podróżnik jak i z Was i jako wycieczkowicz na wakacjach na najbardziej popularnej turystycznie wyspie Indonezji i może ŚWIATA, oczekiwałem w minimalnym stopniu rozwiniętej infrastruktury zapewniającej ułatwione i bezpieczne nawigowanie po miejscowościach turystycznych. Na prawdę nie wymagam dużo. No, ale ok.

Znaleźliśmy sklep i jakąś resortową knajpkę bo w promieniu 3km nie znaleźliśmy niczego innego. Zjedliśmy zupę czosnkową, pizzę i spaghetti bolognese. Przyrzekam nie było lepszego wyboru, a byliśmy naprawdę głodni. Za to nurkowanie było zacne i opisuje je dokładnie w NURKOWISKA-INDONEZJA zapraszam do lektury. Tak nawiasem mówiąc to plaża jest czarna-kamienista, dla nie nurkujących osób słaba do wypoczynku-jak większość na Bali.

Przygotujcie dużo wody i kremów z filtrem.

Po przygodzie podwodnej wybraliśmy się na przygodę parkową. Pojechaliśmy do starej rezydencji króla?księcia? na pewno kogoś bardzo ważnego i majętnego w historii wyspy. Czuliśmy się prawie jak w Wersalu. Perfekcyjna architektura krajobrazu, piękne stawy i budynki. Niestety było tak gorąco, że po około godzinie musieliśmy stamtąd uciekać. W sumie to byliśmy w dwóch takich ogrodach. Ostatnim przystankiem przed planowanymi dwoma dniami wypoczynku była najstarsza wioska na wyspie-Tengan village. Za wstęp płacisz co łaska. Zwiedzanie z przewodnikiem w pakiecie. Maks czas to jakieś pół godziny.

Indonezja-wycieczka 2 tygodnie na Bali,Gili i Lombok - relacja osobista.

Wycieczka 2 tygodnie na Bali. Jeden z ogrodów świątyń-Bali 2016, autor:Bianka Czykier-Biegaj

Candidasa – Balijski Nowy rok – Dzień ciszy.

Po południu nasz kierowce, już nasz kumpel zawiózł nas do Candidasy. Miejscowości oddalonej względnie blisko do Padang Bai, ale bardziej urokliwej, mniej zatłoczonej gdzie resorty oferowały minimalną obsługę w SILENT DAY. Tak jest byliśmy na Bali podczas nowego roku-Nyepi, który to wypada w marcu. Dzień poprzedzający to święto to pochody z posągami i kukłami potworów-Hogoh-Hogoh.

Następny dzień, dzień ciszy to istne wyludnienie wyspy. Funkcjonuje totalny zakaz wychodzenia w publiczne miejsca, nie ma mowy o otwartych lokalach czy sklepach. Jest zakaz wychodzenia na plażę i nie daj Boże pływania w morzu. Do tego stopnia jest to przestrzegane, że jest zabronione używanie elektryczności, my w bungalowie nie mogliśmy włączyć światła na ganku. Po ulicach bezszelestnie chodzi tylko patrol religijny, który sprawdza czy reguły są przestrzegane.

Widziałem taką sytuację: turysta o zachodzie słońca wszedł popływać. Prz wyjściu z wody czekała na niego policja religijna. Nie ma fakin żartów. Ta cisza ma spowodować iż złe duchy które tego dnia przemierzają ulice Bali, pomyślą iż tu nie ma ludzi i odejdą. Nam to pasowało, relaks po tak intensywnych dniach zwiedzania był dla nas spełnieniem marzeń. Resort, który wybraliśmy był najbardziej klimatyczny w jakim w życiu byłem. Dużo natury, mała restauracyjka, nasz domek był przy samej plaży. Brak klimatyzacji, ale z dwoma wiatrakami. Uwaga w łazience nie było dachu. Taki psi kus.

Indonezja-wycieczka 2 tygodnie na Bali,Gili i Lombok - relacja osobista.

Wycieczka 2 tygodnie na Bali. Nasz domek w resorcie w Candidasa. Bali 2016, autor: Tomasz Biegaj

Rajskie wyspy Gili – w końcu!

Umówiliśmy się z naszym kierowcą, że przyjedzie po nas dzień po obchodach nowego roku i silent day. Zaufaliśmy mu na tyle, że daliśmy mu zadatek na bilety na szybki tramwaj wodny-katamaran na Gili. Cena oficjalna to z tego co pamiętam ok 70 zł za osobę. Jak na Indonezję to dużo. Miejscowi na pewno z tego nie korzystają. Alternatywą było przedostanie się promem, którym płynęliśmy na Lombok- taxi do portu, taxi wodne…czyli jakiś cały dzień podróży za kilkanaście pln na osobę. Stwierdziliśmy, że aż tak niskim budżetem nie podróżujemy i zaczęliśmy się targować. Dobrze wiedziałem, że w marcu jest niski sezon i na pewno nie mają kolejek na tramwaj. Nie myliłem się, nasz kierowca targował się przez telefon z kasą biletową i dali nam jeden bilet dla mamci gratis, żebyśmy tylko wybrali ich, a nie konkurencję. Taki biznes to ja lubię♥.

Po dotarciu okazało się, że jest to duży, wygodny katamaran z 4 ogromnymi, benzynowymi, zaburtowymi silnikami. Zapełniony był w połowie. Jak zawsze w takich podróżach polecam schować kozactwo i przekonanie o tym, że każdy z nas to urodzony morski wilk i zalecam przyjęcie tabletki przeciw chorobie mirskiej.

Gili Trawangan – wieczór kawalerski TAK – wyjazd z Mamcią NIE.

Pierwszym przystankiem była wyspa Lombok. Dopłynęliśmy tam w kilkadziesiąt minut. Katamaran zapełnił się na full. Część z ludzi wysiadła na jedynej Gili na jakiej się zatrzymywał, czyli największa z trzech: Gili Trawangan. Reszta wyruszyła w drogę powrotną na Bali. Ludzie ledwo się tam mieścili. Okazało się, że bardzo dużo ludzi uciekło z Bali w obawie o nudę w trakcie dnia ciszy i wracali na Bali wtedy kiedy my je opuściliśmy, super!!!

Pierwsze wrażenie to… MASAKRA. Na plaży zmienionej w dworzec z setkami łodzi i TYSIĄCAMI LUDZI. Większość to narąbani młodzi imprezowicze z Europy, Usa, głównie Australii, którzy ukratkiem sikają i rzygają pod palmami tuż przy kasach biletowych:) Serio. Reszta to turyści z Azji, dzielnie walczący z piaskiem utrudniającym bezproblemowy ślizg ich ogromnych walizek na kółkach. Nie mam pytań. Sam osobiście na wakacjach bywam i w jednej i w drugiej grupie, ale tutaj skala była przeogromna. Najprawdopodobniej trafiliśmy na kumulację, bo chyba akurat w tych godzinach odbywała się gówna migracja międzywyspowa:)

Indonezja-wycieczka 2 tygodnie na Bali,Gili i Lombok - relacja osobista.

Wycieczka 2 tygodnie na Bali. Gili Trawangan i mała poczekalnia na plaży. 2016, autor: Tomasz Biegaj

Nie zastanawialiśmy się długo i po spacerze po wyspie postanowiliśmy uciekać na najmniejszą, niezabudowaną, nieimprezową Gili Meno, która jest dosłownie o kilka rzutów kamieniem z Trawangan. W trakcie przechadzki, czuliśmy się jak na koncercie Rammstein’a. Wszyscy na bani, przepychali się i krzyczeli coś po niemiecku… Zjedliśmy w miarę dobre curry w jednej z knajpek. Podziwialiśmy betonowe płoty, jakiś star meczet, setki sklepików, wielkich baz nurkowych, góry śmieci i przekrzykujące się knajpo-dyskoteki z djeami luzakami. Co kilka kroków, ktoś się pyta czy nie chcesz kupić koksu, haszu czy gandzi…jeśli powiece, że tak to gratulacje. Kupowanie czegoś takiego od obcego w Indonezji to super rozrywka, która może wam zapewnić dożywocie lub bardziej humanitarną karę śmierci.

Indonezja-wycieczka 2 tygodnie na Bali,Gili i Lombok - relacja osobista.

Wycieczka 2 tygodnie na Bali. Kasa biletowe na Gili Trawangan. Indonezja 2016, autor: Bianka Czykier-Biegaj.

Bilet na Meno kupiliśmy w małym kiedyś białym budynku przy plaży gdzie był duży napis „tickets”. Oczywiście po drodze zaczepiało nas jakieś 348 naganiaczy,którzy za kosmiczne pieniądze proponowali wodne taksi gdzie tylko chcemy. Okazało się, że nasza łódka to tradycyjna długa łódź z płozami po bokach i typowym starym silnikiem. Sama podróż trwała może 15-20 minut, opłynęliśmy wyspę z zachodniej strony i na wschodzie wylądowaliśmy w malutkim porcie. Z łódki, na której było kilkadziesiąt osób wysiadło kilka…to już zapowiadało gdzie jesteśmy. Od wyjścia na ląd NIKT nas nie atakował agresywną ofertą spania, podwózki koniem, haszu itd. Główna „droga”to jeden-dwa sklepy i z dwie restauracje.

Gili Meno – prawdziwie rajskie zadupie♥.

Nie mieliśmy, żadnej rezerwacji. Postanowiliśmy znaleźć coś na miejscu. Jak zawsze max na 3 osoby to 100zł. Ma być przy plaży. Niekoniecznie z klimatyzacją i śniadaniem. Ma być kozacki widok, najlepiej wschodnio-północna część, czyli ta z dala od muzyki z Gili Trawangan i widokiem na otwarte morze.

Nasz pierwsze zdziwienie to to, że ta wyspa to naprawdę uchowana nieturystyczna perełka. Żeby było szybciej po zmrok się zbliża, a wyspa nie jest oświetlona, wybraliśmy drogę na skróty przez środek tej wysepki,którą można obejść w godzinę. Minęliśmy sporo krów i krowich placków, trochę śmieci, małe knajpki, kilka starych hipisowskich,zarośniętych willi. Jak się okazało nasz skrót był dłuższy niż normalna ścieżka przy plaży. Biegaj super przewodnik!! Dzięki pobłądzeniu poznaliśmy serce wyspy. W końcu wyszliśmy gdzieś w połowie trasy i zaczęliśmy wypytywać o ceny domków. Powiem tak wszystkie były przy plaży. We wszystkich nie było wypasu i to nam się podobało. Domki, a na przeciwko małe plaże okraszone plastikiem wyrzuconym przez morze.

Zaskoczyły nas ceny. Były wyższe niż na Bali. Po przemyśleniu tematu rozumiem. Lokalni ludzie ogarniający temat nawet nie chcieli próbować się targować. Albo bierzesz albo nie i nie przeszkadzaj nam w wypoczynku. Trochę się im dziwiłem bo większość domków na wyspie stała pusta, prawie w ogóle nie było ludzi, a oni i tak nas nie chcieli. Po drodze nawet minęliśmy 2 super luksusowe nowe resorty, na szczęście nie oddzielone wielkim płotem od rzeczywistości jak na Bali. Cena za pokój 120$. Nie mam pytań. W kocu znaleźliśmy ideał. Resort Blue Coral. Cena ponad 100zł, ale nie wnikamy. Nowy bungalow w tradycyjnym balijskim stylu ze spadzistym dachem, duża łazienka, klima, tuż przy plaży i małej knajpce w krzakach, która gościła miłą atmosferą, najlepszą wyspiarską-indonezyjską kuchnią złożoną z produktów prosto z ogródka przy stolikach.

Piękne rafy i żółwie na wyciągnięcie ręki…

Indonezja-wycieczka 2 tygodnie na Bali,Gili i Lombok - relacja osobista.

Wycieczka 2 tygodnie na Bali. Żółw podczas pływania na plażach Gili Meno to normalka. Indonezja 2016, autor: Tomasz Biegaj

W sumie na Gili Meno spędziliśmy 3 super noce. Pierwszy dzień to plaża i zwiedzanie. Same plaże nie wyglądają jak w National Geographic Traveler w którym to, znaleźliśmy Gili w zestawieniu najbardziej rajskich wysp świata. W rzeczywistości miejscowi po sezonie na pewno nie sprzątają plaży. Dlatego w większości miejsc najpierw trzeba pozbierać butelki, klapki i papierki i dopiero wtedy się rozłożyć. Plaże są malutkie, ale puste. Mamcia nie miała szans na pływanie ze względu na bardzo dużo koralowca na dnie więc cały pobyt na wyspach nie było jej dane chłodzić się w wodzie. Chyba muszę nauczyć ją pływać.

Na północy Meno znaleźliśmy kilka knajpek przy plaży, na której mieli jakieś materiałowo-płachtowe zadaszenie chroniące od ostrego słońca i wygodne leżaki. Ja wskoczyłem do wody i już z niej nie wychodziłem. Po kilku metrach od piasku wpłynąłem w prawdziwy koralowy ogród. Rafa jest zdrowa, kolorowa i płytka więc paleta barw jest oszałamiająca. Pływanie z żółwiem to żadna niespodzianka, są ich tam dziesiątki. Po kilkudziesięciu metrach jest pionowa ściana odchłani. Polecam!

Spokój, cisza, szum fal…

Na wyspie nie znajdziecie żadnych wodotrysków i atrakcji, tylko spokój, odgłosy natury i nieinwazyjnych autochtonów. Spacer o zachodzie słońca dookoła wyspy to miód na skołatane polskie serce. Jednak trzy dni to max dla naszego nic nie robienia w jednym miejscu. Oczywiście będąc na Meno nie mogliśmy nie skorzystać z oferty jenego z centrum nurkowych i jeden raz zanurkowaliśmy. Tą przygodę opisuję w zakładce nurkowiska.

Indonezja-wycieczka 2 tygodnie na Bali,Gili i Lombok - relacja osobista.

Wycieczka 2 tygodnie na Bali. Jedna z dzikich plaż na Gili Meno. Indonezja 2016, autor: Tomasz Biegaj

Gili Air – Perełka na koniec, szkoda, że nie na początek.

Trzeciego dnia rano mieliśmy łódkę na ostatnią z wysp Gili- Air. Normalny człowiek wstaje rano, je śniadanie i idzie do portu na wcześniej znaną godzinę. My wpadliśmy na ostatnią chwilę bo wymyśliłem z Bianą, że jeszcze popływamy przed podróżą. Błąd. Był odpływ. Nie powinniśmy wchodzić do wody bo do głębszej rafy mieliśmy z 200-300m… część szliśmy część płynęliśmy. Na własnej skórze dowiedzieliśmy się co to znaczy wpaść w „ławicę” małych, cholernie parzących meduz. Podczas ucieczki z tego prądu Bianka przewróciła się na koralach i pokaleczyła nogi. W tamtym momencie czułem się jak klasyczny debil. Jak mogłem zabrać Bianę w takich warunkach do wody… już wiem, że tak się nie robi.

Dopłynęliśmy do Gili Air. Mieliśmy spędzić tam 2 noce. Żałowaliśmy, że nie więcej. Z naszego punktu widzenia Gili Air, która leży najbliżej do Lomboku to najbardziej zrównoważona opcja z tych trzech wysp. Nie jest tak szalona i pełna jak Trawangan, ani tak wiejska i nudna jak Meno. Jeszcze to wszystko jest tam zrównoważone, chociaż wielkie budowy betonowych hoteli na wybrzeżu zapowiada zmiany. Przejście wyspy na około to godzina, może półtorej. Spacer to świetna aktywność. Trochę natury, krów, ładnie położonych resortów. Plaże malutkie ale urocze. Zachód słońca najlepszy jaki widzieliśmy. Kolory tak żywe, że nie do opisania, a wszystko w wyraźnym towarzystwie wulkanu na wyspie Lombok. Baja.

Indonezja-wycieczka 2 tygodnie na Bali,Gili i Lombok - relacja osobista.

Wycieczka na 2 tygodnie na Bali. Zachód słońca na Gili Air (Wulkan w oddali jest na Bali). Indonezja 2016, autor: Tomasz Biegaj

Nie chciało nam się szukać godzinami resortu więc wybraliśmy tradycyjne domki blisko plaży, portu i knajpek. Super cena, zjarana obsługa, w środku domku wszystko w drewnie, trochę śmierdzi grzybem, brak dachu w kiblu-standard.

Mowie’s- restauracja idealna, zgadnij kto ją prowadzi, no kto???

Na początku spaceru dookoła wyspy rozglądaliśmy się z Bianką za restauracją do której zabierzemy moją mamę Krystynę na obchody jej nastych urodzin. Nie bawiliśmy się w prezenty, chcieliśmy zorganizować jej ucztę z prawdziwego zdarzenia. Po dokładniej obserwacji wszystkich knajp w oko najbardziej wpadła nam restauracja „Mowie’s”. Wszyscy kojarzą tą nazwę z filmami, ale tu chodzi o ksywkę, czy imię jednego z przyjaciół właścicieli tej restauracji położonej tuż przy plaży.

Wybraliśmy to miejsce kierując się zapachem. Powiem tak przechodząc obok tego miejsca poczułem tak intensywnie kuszący zapach jedzenia, że nie miałem prawa odpuścić spróbowania tego jedzenia. Wiele się nie zastanawiając zabraliśmy tam Krystynę. Rozstawiliśmy się na leżakach przy wodzie z widokiem na zachód słońca i Lombok. Powlo zbierał się międzynarodowy tłum ludzi. Zapalone lampiony dodawały uroku. Kiedy dostaliśmy kartę zwariowaliśmy. Był to mixkuchni świata, ale bardzo oryginalny. Widać, że dania nie są przypadkowe, a szef kuchni wie co ma w karcie.

Snapper, pizza i tequila!

Zdecydowaliśmy się oczywiście na Snappera w sosie kokosowo-ananasowym podany z brązowym ryżem i coś tam jeszcze, krem z pomidorów, oczywiście PIZZA:) haha, ale uwaga inna niż myślisz bo z rybą. Krewetki w Laksie, polędwica z tuńczyka na surowo-BOMBA. Na początku nie wiedziałem czy to głód czy brak dobrej kuchni przez 2 tygodnie, czy po prostu kucharz to KOZAK! Wszystko co wkładałem do ust powodowało uczucie przyjemniejsze od zbliżenia cielesnego z moją żoną. Serio. Do tego piwo i tequila, a na deser ciasto ze smoczego owoca i kokosa z orzechami, bez dodatku cukru… Nie mam pytań. Tego wieczoru Mamcia była wzruszona naszym bogatym biesiadowniem bo na niczym w nie oszczędzaliśmy i zamawialiśmy wszystko na co mamy ochotę przez cały wieczór.

Indonezja-wycieczka 2 tygodnie na Bali,Gili i Lombok - relacja osobista.

Wycieczka 2 tygodnie na Bali. Zastawiony stół w „polskiej” restauracji „Mowie’s”. Gili Air, autor: Bianka Czykier-Biegaj

Ryba Mahi-Mahi- rozpływa się w ustach…

Następnego dnia mieliśmy przeprawę na Lombok. Przed wyruszeniem w drogę i spiciu kokosów na śniadanie znowu poszliśmy do tej restauracji, która potwierdziła swoją klasę. Znowu zamówiliśmy rybę tym razem Mahi-Mahi z trawą morską, mango, imbirem, marchewką podaną na sałatce z orzechami z nerkowca. Niebo w gębie.

Indonezja-wycieczka 2 tygodnie na Bali,Gili i Lombok - relacja osobista.

Wycieczka 2 tygodnie na Bali. Burger z tuńczykiem w „Mowie’s”, Gili Air, 2016 autor: Bianka Czykier-Biegaj

Bardzo liczyłem na burgera z tuńczykiem. Był dobry, ale nie orgazmotwórczy, albo to ja zrobiłem się taki wybredny. Już nawet nie pamiętam reszty, ale ciasto i pyszna kawa zaspokoiła nas w 100%. Śmiało możemy powiedzieć, że dla nas to była najlepsza knajpa na Bali i okolicach. Oczywiście każdy ma swój gust. My byliśmy już poza domem 7 miesięcy więc też miało to wpływ na smaki, ale na prawdę polecamy. Szoku dopełnił fakt iż okazało się, że właściciele są, wait for it………… Z KĘTRZYNA♥.Tak jest. Pan jest szefem kuchni, a Pani ogania resztę. Kiedy kelnerzy rozpoznali, że mówimy po Polsku, a uwaga ani razu nas nie spytali skąd jesteśmy, to przekazali właścicielce gdzie siedzimy. Ucięliśmy sobie krótką pogawędkę o życiu na wyspie, wymieniliśmy poglądy i z uśmiechem pożegnaliśmy. To jest najlepszy dowód na to, że nasi rodacy to KOZACY.

Indonezja-wycieczka 2 tygodnie na Bali,Gili i Lombok - relacja osobista.

Wycieczka 2 tygodnie na Bali. Stół w „Mowie’s” c.d., Gili Air 2016, autor: Tomasz Biegaj

Sama wyspa urzekła nas najbardziej i chętnie byśmy tam wrócili. Po obiedzie po raz kolejny niemalże spóźniliśmy się na transport. Jakimś cudem nie skończyło się to rozwodem.

Szczęśliwe powroty do naszego tajskiego domu.

Na Lombok w cenie busa publicznego na 3 osoby, znaleźliśmy prywatnego taksiarza, który zawiózł nas do nowo wybudowanego hotelu tuż D’MAX Hotel & Convention. Za trochę ponad 100 mieliśmy nocleg w świetnych warunkach ze śniadaniem i darmowym transferem na lotnisko.

Sam powrót to szczęśliwa podróż samolotem do Kuala i Krabi. Powrót do rzeczywistości był trudny, ale hej, przenieśliśmy się z wyspy na wyspę! Sama Indonezja nas nie rozkochała. Tajlandia ma ogromna przewagą pod wieloma względami. Jeśli przyjdzie nam znowu podróżować do Indonezji to na pewno wybierzemy Papuę, Jawę, Raja Ampat i inne…jest dla nas wyzwaniem, a my takie lubimy!

Koszty podróży wyszły nam w miarę niskie, na 3 osoby, 2 tygodnie z przelotami i z WSZYSTKIM nie wydaliśmy więcej niż 7 tys zł. więc całkiem kulturalnie. Żeby nie zakupy, pamiątek i ubrań było by 1000pln do przodu, ale kto by z kobietami walczył…

Już niedługo podobnie długi artykuł z egzotycznej Sri Lanki i pijanej Gruzji, ZAPRASZAMY!

Indonezja-wycieczka 2 tygodnie na Bali,Gili i Lombok - relacja osobista.

Wycieczka 2 tygodnie na Bali. Ostatni wieczór na Gili Air, 100 lat Mamcia!

Autor artykułu „Indonezja-wycieczka 2 tygodnie na Bali,Gili i Lombok – relacja osobista.” Tomasz Biegaj